Świadectwo łaski za wstawiennictwem s. Dulcissimy
Publikujemy poruszające świadectwo Edwarda, który w czasie bardzo poważnego kryzysu małżeństwa zwrócił się do Sióstr w Brzeziu z prośbą o modlitwę przez wstawiennictwo siostry Dulcissimy Hoffmann. Dzięki modlitwie, nowennie oraz zaufaniu Bogu w jego życiu pojawiła się nadzieja i rozpoczął się proces odbudowy małżeństwa.
Niech to świadectwo będzie umocnieniem dla wszystkich, którzy przeżywają trudne chwile w rodzinie.
Imiona i niektóre dane osobowe zostały zmienione.
Data: 15 stycznia 2026, 5:57
Temat: Modlitwa o uratowanie małżeństwa
Drogie Siostry,
Jestem w bardzo poważnym problemie rodzinnym. Moja żona znalazła sobie innego partnera do rozmów, przytulania i powierzania swoich trosk.
Nie jestem w stanie do niej dotrzeć – zakochała się w nim. On również ma rodzinę i dzieci. Jego najmłodsza córka chodzi z naszą starszą córką do jednej klasy. Dziewczynki uczęszczają razem na tańce i tam zaczął się pierwszy kontakt między nimi. Rozmawiali o swoich problemach i żalach – trwa to już około roku.
Ja dowiedziałem się o tym dopiero przez przypadek, gdy zobaczyłem wykaz połączeń telefonicznych i zorientowałem się, ile czasu ze sobą spędzają. Złamało mi to serce. Rozmawiałem z żoną na ten temat. Powiedziałem jej, że ją kocham i chcę o nią walczyć, że chcę się poprawić w małżeństwie i poświęcać jej więcej uwagi. Ona jednak mówi, że jest już za późno i że nie wyobraża sobie życia bez niego.
Jesteśmy małżeństwem od prawie 11 lat. 30 stycznia mamy rocznicę ślubu. Mamy dwie cudowne córki: Zosia za pięć dni skończy 10 lat, a Marysia w październiku kończy 8 lat. Kocham je wszystkie ponad wszystko. Nie wyobrażam sobie życia bez nich ani bez mojej żony.
Jak na razie nie doszło jeszcze do zbliżenia fizycznego, ale sytuacja teraz eskaluje, ponieważ wszystko wyszło na jaw.
Nie wiem, co mogą dalej zrobić. Muszę się modlić i prosić o cud nawrócenia.
Bardzo proszę o pomoc i wspólną modlitwę.
Może Siostry mają jakąś radę, co mogę zrobić i jak mogę odzyskać żonę?
Edward i Katarzyna
Bóg zapłać i Szczęść Boże.
Odpowiedź:
Data: 23 stycznia, 20:28
Szczęść Boże,
Czytałam Pana list z ogromnym wzruszeniem.
Rozpoczęłyśmy nowennę przez wstawiennictwo s. Dulcissimy w Państwa intencji. Wiadomość od Pana przyszła 15 stycznia i zaraz rozpoczęłyśmy nowennę. Ponadto 18 stycznia była odprawiona Msza Święta w intencjach, z jakimi wierni zwracają się do s. Dulcissimy.
Dziękuję Panu za tyle troski i za tyle miłości do żony. Modlimy się za Was.
s. Małgorzata Cur
Kolejny List
Data: 12 lutego, 07:49
Szczęść Boże, drogie Siostry.
Bóg zapłać za objęcie nas modlitwą – ona nas uratowała.
Dzięki wstawiennictwu s. Dulcissimy odbudowujemy nasz związek. Walczymy o nas, choć wiemy, że to jeszcze długo potrwa.
Powiem Siostrom, że stał się cud dzięki naszej wspólnej modlitwie.
Wszystko rozpoczęło się 12 stycznia. Tego wieczoru zorientowałem się, że moja małżonka ma romans, ale wtedy było już bardzo trudno…
13 stycznia wieczorem skonfrontowałem ją z tą sprawą.
14 stycznia mieliśmy różne rozmowy. Żona mówiła, że mnie już nie kocha, że bardziej kocha tamtego człowieka. Rozmawialiśmy nawet o rozwodzie. Stwierdziła, że po rozmowie z nim powiedzą drugiej stronie o swoim związku. Myślałem wtedy, że to już koniec i że ją stracę.
Ostatecznie powiedziała jednak, że zostaje z rodziną, choć bardzo płakała i cierpiała z powodu tej decyzji.
15 stycznia Siostry rozpoczęły ze mną modlitwę. Wieczorem odnalazłem spokój. Postanowiłem spotkać się z nim i porozmawiać, jak on widzi całą sytuację.
Powiedział, że kocha swoją partnerkę i chce walczyć o nią oraz o swoją rodzinę. Przyznał, że był zakochany w Kasi, podziwiał ją i był nią zauroczony, ale ostatecznie chce być tylko ze swoją partnerką. Zerwał kontakt z moją żoną – usunął jej numer telefonu i wszystkie kontakty w mediach społecznościowych. Przy swojej żonie zadzwonił do niej i powiedział, że kończy kontakt, ponieważ chce walczyć o swoją rodzinę i kocha swoją Magdalenę.
Kasia bardzo się w sobie zamknęła. Nie chciała rozmawiać. Uważała, że to przez nią podjął taką decyzję i bardzo cierpiała. Nie była jeszcze przekonana, czy podjęła dobrą decyzję.
16 stycznia był bardzo trudnym dniem. Wieczorem byliśmy z sąsiadami na zabawie karnawałowej. Poszła tam, bo ją o to zapytałem. Nie mogła na mnie patrzeć – bardzo cierpiała i chciało jej się płakać, ciągle o nim myślała. Ja tańczyłem z nią przez całą zabawę i starałem się dać jej poczucie, że ją kocham. Pod koniec było już trochę lepiej – mogła się nawet do mnie przytulić.
17 stycznia pozwoliłem jej się wyspać. Zabrałem dzieci i zająłem się domem oraz rodziną. Nasza córka o godzinie 12 robiła przyjęcie urodzinowe dla koleżanek, a wieczorem byliśmy zaproszeni na urodziny do sąsiadów. Dla nas również był to trudny czas. Kasia nadal nie mogła na mnie patrzeć, ale w towarzystwie było jej trochę łatwiej – mogła skupić się na rozmowach ze znajomymi i na ich sprawach.
18 stycznia rano wcześnie wstałem i zająłem się dziewczynkami. Zrobiłem im śniadanie, a potem zaprosiliśmy teściów mieszkających na dole. Po śniadaniu poszliśmy razem do kościoła na Mszę Świętą. Modliłem się o wsparcie i pomoc Bożą oraz dziękowałem za te małe gesty i postępy.
Po południu mieliśmy nabożeństwo za ofiary wojny, które organizowaliśmy dla członków naszej wspólnoty. Kasia nie chciała na nie iść – chciała odpocząć.
O godzinie 16:30 napisała do mnie wiadomość z pytaniem, czy pojechałbym z nią na wieczór uwielbienia Ducha Świętego do miejscowości oddalonej o około 30 km od nas. Nigdy wcześniej tam nie byliśmy ani o tym nie rozmawialiśmy. To przyszło jej do głowy, gdy była sama w domu – dzięki Bogu.
Oczywiście się zgodziłem i byłem pełen nadziei, że chce walczyć o nasze małżeństwo.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, kościół był pełen. Było to pierwsze takie spotkanie w tej parafii. Uklękliśmy w ławce i zaczęliśmy się modlić. Od tego momentu przez całe nabożeństwo płynęły nam łzy. Modliliśmy się, płakaliśmy, prosiliśmy i dziękowaliśmy za to, co mamy.
Pojednałem się wtedy z Bogiem po długiej przerwie i po czasie zwątpienia w Jego istnienie. Widocznie tak miało być – ta zdrada stała się dla mnie cudem, który wyrwał mnie z obojętności i grzechu.
Wybaczyłem im obojgu. Przeprosiłem też za wszystko, co było złe w moim życiu – za obojętność, brak zrozumienia, brak czułości i zaniedbywanie potrzeb żony.
Kasia powiedziała mi wtedy, że podjęła dobrą decyzję i że chce walczyć o nasze małżeństwo oraz starać się o naszą relację.
Wiem, że to jeszcze potrwa długo. Kasia potrzebuje czasu, zanim znów będzie mogła powiedzieć, że mnie kocha. Ja jednak również będę walczył o nią i o nas. Przy pomocy Bożej i wsparciu modlitwy nie ma rzeczy niemożliwych.
Bóg zapłać za wsparcie i modlitwę. Naprawdę nie wiem, czy bez tego bylibyśmy w stanie się pozbierać i znów do siebie zbliżyć.
PS
Przepraszam za poprzedni e-mail i za błędy – byłem wtedy w ogromnych emocjach.
Jeszcze raz bardzo dziękuję i proszę, miejcie nas dalej w swojej modlitwie. Na pewno kiedyś przyjedziemy do Sióstr, aby podziękować i pomodlić się przy grobie s. Dulcissimy. Zrobimy to jednak wtedy, gdy będziemy w lepszym stanie emocjonalnym i psychicznym, ponieważ przed nami jeszcze dużo pracy i modlitwy.
Mam jeszcze pytanie, czy Siostry mogą przyjąć darowiznę na cele kultu religijnego. Chciałbym w ten sposób podziękować za wsparcie i modlitwę. Bez Was prawdopodobnie nie udałoby nam się wrócić na dobrą drogę. Wiem, że jeszcze dużo pracy przed nami, ale pojawiło się już światełko w tunelu.
Edward
Comments are closed.