s.M. Dulcissima w Bardzie

top feature image

s.M. Dulcissima w Bardzie

21 listopad 2021- Bardo Śląskie
Święto Ofiarowania NMP jest dla Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej szczególnym wspomnieniem, nie tylko z powodu naszej duchowości maryjnej, ale z powodu cudu ocalenia, którego przed laty tego dnia doświadczyły pierwsze nasze siostry.
W tym roku przypada 95 pielgrzymka wdzięczności i zawierzenia do Barda, w której uczestniczyły siostry z wielu placówek Zgromadzenia.
s.Maria Dulcissima wiele modliła się za swoją rodzinę zakonną, niegdyś także pielgrzymowała do Barda.
W czasie Mszy świętej, siostry dziękowały za dar ocalenia, za wszelkie łaski jakie na przestrzeni czasu Kongregacja otrzymała do Dobrego Boga.
Przewodniczący liturgii o. Mirosław Grakowicz CSsR w homilii podkreślił wiarę i odwagę założyciela zgromadzenia Ks. Jana Schneidra i jego duchowej córek jaką jest służebnica Boża s. M. Dulcissima Hoffmann – W czasach, gdy przyszło posługiwać ks. Janowi Schneiderowi we Wrocławiu, było bardzo trudno. Natchnienie, które płynęło od Ducha Świętego pozwoliło mu podjąć szczególną posługę wobec najbardziej opuszczonych. Jego przykład przez ponad 140 lat przez ręce sióstr przynosi tyle pięknych owoców, przykładów świętości, że nie sposób je wszystkie wymienić. Z pewnością jednym z najjaśniejszych jest s. Maria Dulcissima, o której więcej powie s. Małgorzata Cur – zapowiadał o. Mirosław Grakowicz.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuje Ojcu Proboszczowi za zaproszenie, by – dzisiaj – u progu rozpoczynającego się roku liturgicznego, w niedzielę Chrystusa Króla u stóp Matki Bożej, Strażniczki Wiary Świętej,  móc powtórzyć za psalmistą:

Pan Bóg króluje pełen majestatu.

Ty od wieków istniejesz. Boże.

Świadectwa Twoje bardzo godne są wiary,

Twojemu domowi przystoi świętość,

po wszystkie dni, o Panie.

Założyciel naszego zgromadzenia, sługa Boży ks. Jan Schneider, często powtarzał za Izajaszem „Siła moja w milczeniu i ufności”. Ten Chrystusowy kapłan, ufał Bogu a tworzącą się wspólnotę zakonną powierzył opiece Maryi.

Ojciec założyciel, ks. Jan sercem uwierzył Bogu a ta jego ugruntowana wiara przełożyła się na konkretną postawę i czyny. Założył zgromadzenie zakonne, którego charyzmatem jest ratowanie dusz. Wiele dziewcząt i kobiet przyjeżdżało do Wrocławia w poszukiwaniu pracy i tej pracy nie znajdowały. To dla wielu z nich był moment wejścia na złą drogę. Jako charyzmatyczny duszpasterz, stworzył warunki materialne i duchowe dla dziewcząt, kobiet moralnie zagrożonych, by mogły godnie żyć. Odtąd – ratowanie dusz – stało się jego szczególną troską i misją.

Dziś także jako jego duchowe córki z wdzięcznością w sercu stajemy w obecności Matki Bożej w Bardzie, by podziękować Bogu Wszechmogącemu za cud ocalenia naszej rodziny zakonnej. To właśnie tutaj w 1926 r. odbyło się ponowienie zawierzenia zgromadzenia w obecności Przełożonej Generalnej Matki Klotyldy Marty Mende SMI.

Ratowanie dusz stało się żywą troską s. Marii Dulcissimy Hoffmann, jednej spośród nas, która zmarła w opinii świętości mając zaledwie 26 lat.  Proces beatyfikacyjny na etapie archidiecezji katowickiej zakończył się 2019 roku i aktualnie jej „sprawa” przebiega w Rzymie.

Helena Hoffmann urodziła się 07 lutego 1910 roku w Świętochłowicach – Zgodzie w rodzinie polsko niemieckiej Albiny i Józefa Hoffmannów. Była dziewczyną zakochaną w Bogu. Jak sama mówi o sobie: „od dzieciństwa zawarłam przymierze z Bogiem a Bóg je przyjął”. Helena była żywo zaangażowana w pracach przy kościele parafialnym. Pomagała ks. Proboszczowi pod okiem sióstr Maryi Niepokalanej, które miały swój klasztor ze Zgody: prała bieliznę, prasowała, ubierała kwiatami ołtarz Matki Bożej.

„Nie było dnia, kiedy bym nie zbroiła” opowiada s. Dulcissima swoim współsiostrom. Gdy pod nieobecność proboszcza do parafii przybył kaznodzieja, który w czasie kazania głośno mówił, gestykulował i uderzał w ambonkę to Helena pomyślała „nasz ksiądz proboszcz tak nie robi” W Helence zrodziła się od razu myśl i na następny dzień podłożyła pod obrusik pineski, wiadomą stroną tak by kaznodzieja zreflektował się i zmienił sposób przepowiadania.

Ważnym momentem w życiu dorastającej Helenki był dzień I Komunii świętej. To właśnie 100 lat temu, 5 maja 1921 roku, Helena Hoffmann przystąpiła po raz pierwszy do tego sakramentu. Do spowiedzi przygotowywał ją ks. proboszcz Edward Adamczyk, pochodzący z Łazik Rybnickich nad Olzą, który zachęcał ją i inne dzieci do budowania wewnętrznej kapliczki dla Pana Jezusa. Helenka przejęła się tym zaproszeniem i od razu napisała opowiadanie pt.: Moja kapliczka – które z radością wręczyła Księdzu Proboszczowi.

Jeszcze jedno ważne wydarzenie miało miejsce w tych dniach. Tuż przed I Spowiedzią przyszła do niej św. Teresa od Dzieciątka Jezus, ale ona nie zdawała sobie sprawy kim jest ta Osoba. Dopiero po pierwszej Komunii św. zorientowała się że to św. Mała Tereska gdy w czasie pracy w polu, znalazła medalik z wizerunkiem zakonnicy z krzyżem i różami. Wówczas nie powiedziała o tym nikomu i nosiła ten medalik na tasiemce modląc się do tej zakonnej siostry. Odtąd nosiła w sobie pragnienie, by wstąpić do klasztoru. Jej imię i nazwisko poznała wtedy. gdy w kościele pochyliła się nad obrazami i materiałami promocyjnymi, które opowiadały o św. Teresie z Lisieux.

To ona stanęła na duchowej drodze Heleny Hoffmann podobnie jak w przypadku św. Faustyny Kowalskiej i służebnicy Bożej Kunegundy Siwiec. To Mała Tereska podpowiadała s. M. Dulcissimie intencje do modlitwy: za zgromadzenie, za przełożonych, za Ojca świętego, za Kościół, za kapłanów, za dusze „zagubione”. Dla Heleny te duchowe rady były umocnieniem duchowym. Odtąd świętą i służebnicę Bożą łączyła głęboka, duchowa przyjaźń i ogromna troska o ratowanie dusz dla Zbawiciela.

To święta Teresa umocniła Helenę Hoffmann w przekonaniu, że powinna wstąpić do zgromadzenia sióstr Maryi Niepokalanej i w 1928 roku rozpoczęła kandydaturę we Wrocławiu, w domu macierzystym zgromadzenia. Tu pojawiły się pierwsze symptomy choroby. Zatroskane siostry myśląc, iż kandydatka nie zaaklimatyzowała się w dużym mieście wysłały ją do klasztoru do Henrykowa równocześnie konsultując jej samopoczucie u najlepszych specjalistów.

Lekarz z Henrykowa, Georg Krische, stawia diagnozę: to zapalenie mózgu.

Rekolekcje przed obłóczynami, czyli przed przyjęciem do nowicjatu poprowadził redemptorysta z Wrocławia O Johannes Peter Müller, który zachęcał ją, aby z miłości do Boga była całkowicie dyspozycyjna i gotowa do pełnienia Jego woli.

W święto Najświętszego Odkupiciela, 23 października 1929 rozpoczęła we Wrocławiu nowicjat, otrzymała habit, biały welon, nowe imię Dulcissima. Potem wyjechała do Nysy, gdzie pozostała pod duchową opieką sióstr Marianek i ks. Vinzenza Groegera, ojca duchownego Marianek a następnie proboszcza w Bardzie Przyłęk. Czas nowicjatu otwiera przed s. M. Dulcissimą nowe doświadczenia, stan zdrowia pogarsza się, ale to nie osłabia jej gorliwości, gdyż w nowicjacie nadal budowała kapliczkę dla Zbawiciela, pisząc duchowy dziennik pt.: Moja kapliczka; doznawała licznych łask, wreszcie doświadczała mistycznych spotkań z Jezusem, Matką Bożą i św. Teresą z Lisieux. Pierwsze rekolekcje w nowicjacie prowadzi o. Józef Schweter CSsR, który odkrył te perłę jaką stawała się s. M. Dulcissima. To dzięki niemu, pierwszemu biografowi Heleny Hoffmann możemy wciąż na nowo uczyć się od s Dulcissimy, jak kochać Kościół a w nim – własne Zgromadzenie.

Ojciec Joseph Schweter odnotował,  że „już za życia (…) podziwiano siłę jej modlitwy i poświęcenie w cierpieniach, jej ofiarną miłość i samozaparcie. Ludzie uważali ją za świętą i polecali się jej modlitwom. Również przełożeni byli prze­konani o szczególnej skuteczności jej modlitw i zwracali się do niej w trudnych sprawach. Jej ocena była dla wielu głosem Bożym. (…) Nie ulega wątpliwości, że życie S. M. Dulcissimy odznaczało się szczególnym, nadprzyrodzonym darem łaski. Jej słowa, jej czyny i cierpienie, jej modlitwa i ofiara są objawieniem wyższej siły, która jest zrozumiała tylko Bogu”.

s. M. Dulcissima w tym czasie poprosiła także, aby jej pielęgniarką została s. M. Lazaria Stephanik SMI. To właśnie ta pokorna siostra będzie towarzyszyć w chorobie „Oblubienicy Krzyża” aż do jej śmierci.

s. M. Dulcissima u Matki Bożej w Bardzie

Na uwagę zasługuje fakt, że s. M. Dulcissima pielgrzymowała do Matki Bożej w Bardzie. Stała przed figurą Strażniczki Wiary Świętej. Z tego miejsca wysłała do swoich rodziców kartkę pocztową z widokiem na Bardo. Pisała:

Drodzy Rodzice!

Spotkało mnie wielkie szczęście, iż wspólnie z Czcigodną Matką Mistrzynią, mogłam odwiedzić miejsce pielgrzymkowe oraz łaskami słynące, Bardo Śląskie / Warta / dlatego też pragnę Wam sprawić małą radość, posyłając Wam widokówkę z Barda. Zdrowotnie czuję się nie źle. Proszę, dajcie znać o sobie. Nie wiem, jak Wam się powodzi. (…) Wiele pozdrowień. Przypuszczam, iż jesteście wszyscy zdrowi. Proszę, odpisujcie wszyscy.

Z Bogiem pozostaje Siostra M. Dulcissima

Brzezie

Ostatnie trzy lata życia siostra Dulcissima spędziła w Brzeziu nad Odrą, pod Raciborzem. W czasie Wielkiego Postu 1935 r pojawiły się na ciele młodej profeski, mistyczne znaki – stygmaty. Święta Teresa wyjaśniła s. Marii Dulcissimie, że musi być w pełni podobna do Zbawiciela. Oblubienica Krzyża śluby wieczyste złożyła w Wielki Czwartek. W tym dniu była bardzo słaba, formułę ślubów, którą pisała 14 dni powtarzała słowo w słowo po Przełożonej Prowincjalnej z Katowic, wsparta kulą i podtrzymywana z lewej strony. W tym dniu znowu nie potrafiła czytać i nic nie widziała.

Zmarła święta

Zaopatrzona sakramentem chorych zmarła nad ranem 18 maja 1936 r.

Pogrzeb s. Dulcissimy „to była manifestacja” – opowiadała mi pani Łucja, która będąc dzieckiem za trumną służebnicy Bożej, niosła wianek z mirty. Kierownik miejscowej szkoły, Teofil Kubica, zarządził, by uczniowie uczestniczyli w pogrzebie w białych ubrankach i by nieśli w rękach lilie.

„To zmarła święta”, mówił ksiądz Proboszcz.

I choć s. M Dulcissima była w Brzeziu nad Odrą tylko trzy lata to jednak dała się poznać jako ta, która jest bardzo blisko Boga, która dla ludzi wyprosiła wiele łask. Nie była aktywna zawodowo, nie realizowała swoich pasji. Potrafiła jednak przyjmować cierpienie jako dar. Miała u Boga siłę przebicia się z ludzkimi sprawami….

Siła modlitwy s. Dulcissimy – świadectwa

Janek Darowski – przywrócenie wzroku i słuchu

Dwaj ministranci z Brzezia zachorowali na szkarlatynę. Janek stracił przy tym wzrok i słuch. Rodzice poprosili s. Dulcissimę o modlitwę. Oblubienica Krzyża prosiła Jezusa, aby jej odebrał wzrok zabrał a przywrócił Jankowi. I tak się stało. Janek stał się Janem Darowskim, poetą i krytykiem, wyjechał do Stanów Zjednoczonych, był tłumaczem na język angielski dzieł polskich noblistów i dzieł innych noblistów na język polski.

Od artykułu do uzdrowienia

W maju 2021 r poprosiłam redakcje gazety katolickiej o napisanie artykułu poświęconego s. M. Dulcissimie. Pani Redaktor, która podjęła się przygotowania materiału o Oblubienicy Krzyża przyznała szczerze, że nie czuje tematów „około zakonnych” zaś koleżanka, która zazwyczaj zajmuje się tym działem wzięła wolne. Przyjęła temat jako zadanie i omówiłyśmy się na wywiad. Przy okazji poprosiła o modlitwę w intencji swojej córki, Marysi, z prośbą o wyznaczenie dla niej operacji. Stało się to w ekspresowym tempie, bo już następnego dnia wyznaczono termin zabiegu. Pani Redaktor była przekonana, że tu interweniowała s. M. Dulcissima. Cztery dni po tym fakcie, rozmawiałyśmy ponownie o Marysi.

Nurtowała mnie myśl: Nie byłabym zdziwiona, gdyby Marysia nie potrzebowała operacji. Powiedziałam o tym Pani Redaktor w momencie, gdy udawała się z Córką do nowego rehabilitanta. Ten poprosił Marysię o pokazanie na dłoni ćwiczeń, które wcześniej wykonywała na dłoni przy próbie prostowania czwartego i piątego palca. Jakież było jego zdziwienia, gdy Marysia wyprostowała również kontuzjowane palce. Przedtem nie mogła wykonywać tak swobodnych ruchów. Rehabilitant powiedział od siebie: To nie jest tak źle z tą Twoją ręką. Ktoś nad Tobą czuwa, bo po takich wypadkach jest często gorzej. Mama zarejestrowała Córkę u neurologa na kolejne badanie EMG czyli elektromiograficzne. Z relacji Pani Redaktor wiem, że do gabinetu poszła z przysłowiową „duszą na ramieniu”, bo bała się rozczarowania związanego z niekorzystną diagnozą. Badanie wykazało znaczną poprawę stanu uszkodzonego nerwu, na tyle dużą i na tyle szybką – minął zaledwie miesiąc od poprzedniego badania, które było wskazaniem do operacji – że lekarz od razu odradził operację, bo nerw zaczął się skutecznie regenerować. Także konsultacja u neurochirurga, który miał operować rękę Marysi, potwierdziła, że w tej sytuacji operacja jest absolutnie niewskazana, a nerwowi „od palców” należy dać czas na dalszą regenerację…

s. Maria Lazaria – ropne migdały

W październiku 1935 s. M. Lazaria Stephanik SMI zachorowała na grypę, połączoną z zapaleniem gardła. Miała wysoka gorączkę i ropne migdały. Chora prosiła S. M. Dulcissimę o wstawienniczą modlitwę. Ta odpowiedziała: Chodź i pokaż gardło!

Oblubienica Krzyża spojrzała do środka i włożyła palec wskazujący głęboko do gardła

ze słowami: Najświętsza Trójco i Maryjo, pomóżcie! Uczyniła to dwa razy.

Za trzecim razem S. Maria Lazaria stawiała opór. Wtedy s. Dulcissima gwałtownie dotknęła ropnych migdałów, tak że mocno zabolały. Choroba natychmiast całkowicie zniknęła. Gdy s. Maria Lazaria powiedziała o tym S. Marii Dulcissimie, ta zapytała ją:

Czy wierzysz teraz, że Jezus może wszystko?

 Jezus może wszystko

W Uroczystość Chrystusa Króla to pytanie wyraźnie wybrzmiewa:

Czy wierzysz, że Jezus może wszystko?

Tak, Ty!

Uwierz, że Twoja szczera modlitwa dotyka dzisiaj serca Chrystusa Króla

i razem z Oblubienicą Krzyża proś:

Jezu, pokaż wszystkim, że Ty jesteś Panem wszystkiego.

To przecież Ona, s. Dulcissima, zapewnia:

Nie bój się, jesteś w rękach Bożych.

Tak, nie bój się!

Tak, jesteś w rękach Boga.

 

Niedziela Chrystusa Króla 21.11.2021

s. M. Małgorzata Cur SMI

 

 

 

Dodaj komentarz

Post navigation

  Next Post :
Previous Post :   

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Czytaj więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close